192. DZIEŃ OKUPACJI wtorek 22.6.82 r.

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
297

192. DZIEŃ OKUPACJI wtorek 22.6.82 r.

[1297] TEKSTY # ZBIGNIEW ROMASZEWSKI – SIERPIEŃ 1980. GRUDZIEŃ 1981 –

CO DALEJ ? // Broszurka sporządzona z 4 kart A4, zadrukowana dwustronnie, poziomo, zmniejszonym na kserografie pismem maszynowym, złożonych na pół i spiętych 2 zszywkami, tworzących w ten sposób 16 kart A5, pionowych, 1 nlb. + 15 numerowanych kolejno. Na stronie pierwszej literami wysokości ok. 1 cm, prostymi w rysunku, prawdopodobnie kreślonymi ręcznie napis:// CZŁONEK KK NSZZ SOLIDARNOŚĆ ZBIGNIEW ROMASZEWSKI SIERPIEŃ 1980 GRUDZIEŃ 1981 – CO DALEJ? //str. 1:// Sierpień 1980 – Grudzień 1981 – co dalej? / Moim przyjaciołom, więzionym za to, że chcieli żyć w wolnej, demokratycznej Polsce – poświęcam. / Z zawodu jestem fizykiem, moja działalność społeczna prowadzona w ramach KSS KOR skupiała się głównie wokół problemów ludzkiej krzywdy, wokół walki o godność człowieka. Podobną problematyką, problematyką praworządności, zajmowałem się jako członek regionalnych i krajowych władz NSZZ “Solidarność”. Jeżeli dziś podejmuję próbę napisania szkicu politycznego oceniającego sytuację w Polsce, czynię to dokładnie z tych samych pobudek, które leżały u podstaw mojej dotychczasowej działalności. / Los zadecydował o tym, że właśnie ja pozostałem na wolności i wobec tego między innymi na mnie spoczął ciężar dalszej walki, walki o wolność tych, którzy nie złożyliby broni, gdybym ja siedział w więzieniu. W tych warunkach chciałbym, aby szkic mój, który analizuje możliwości i szanse powodzenia takiej walki, stał się jednocześnie jej elementem, aby stał się czynnikiem mobilizującym opinię publiczną w kraju i na świecie do walki w obronie uwięzionych działaczy “Solidarności” – ludzi, których jedyną winą było to, że chcieli współdecydować o losie zdewastowanej totalitarnymi rządami ojczyzny. “SOLIDARNOŚĆ PRZED GRUDNIEM / Zasadniczym pytaniem, które nasuwa się przy tego rodzaju analizie, jest pytanie, czym była właściwie “Solidarność”, związkiem zawodowym czy partią polityczną? Odpowiedź zarówno w jednym jak i w drugim przypadku brzmi negatywnie. Nie była typowym, rozumianym tak jak się to rozumie w krajach zachodnich demokracji, związkiem zawodowym, gdyż związek tego

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
298

[1298] typu w krajach totalitarnej dyktatury jest niemożliwy. Obrona interesów pracowniczych /warunków płacowych, warunków bezpieczeństwa i higieny pracy, warunków socjalnych/ – to zadania, które określiłbym jako zadania związkowe. W sytuacji gdy związek musi walczyć o swe istnienie, o warunki umożliwiające mu w ogóle prowadzenie działalności /bronić się przed represjami, walczyć o dostęp do środków  masowego przekazu/, jego działalność z natury rzeczy staje się działalnością polityczną. Trzeba raz na zawsze zdać sobie sprawę, że w kraju, w którym naczelnym kanonem jest kontrola państwa nad wszelkimi działaniami obywateli, każda inicjatywa, która chciałaby zachować niezależność, bez względu na jej rodzaj /działalność charytatywna, religijna, kulturalna czy jakakolwiek inna/, godzi w tę naczelną zasadę i jako taka musi mieć charakter polityczny. / “Solidarność” nie była również partią polityczną, przede wszystkim ze względu na istotne różnice wewnętrzne, dotyczące zarówno celów jak i taktyki prowadzonych działań. W “Solidarności” znaleźli miejsce zarówno tzw. pragmatycy jak i fundamentaliści. Skrajne odłamy tych grup charakteryzuje jedna wspólna cecha: całkowita niewiara w skuteczność politycznego działania. W wypadku pragmatyków wynika ona z krańcowego pesymizmu, nazywanego eufemistycznie politycznym realizmem. Niewiara w możliwość rozwiązań politycznych skłania ich do przyjęcia warunków przez władzę i konstruowanie w tych ramach programu działalności organicznej, mającej na celu zachowanie tzw. substancji narodowej. jeśli chodzi o fundamentalistów, to dostrzegają oni rozwiązanie jedynie w pełnej realizacji programu “wszystko albo nic” przy odrzuceniu możliwości rozwiązań politycznych. Ponieważ postulowany przez nich czyn, mający przynieść pełną niepodległość, suwerenność, wolność i demokrację jest całkowicie niesprecyzowany i koliduje z realnymi możliwościami, w swym działaniu ograniczają się jedynie do werbalnych, lecz za to bardzo buńczucznych deklaracji. / Synteza tego rodzaju postaw doprowadziła w efekcie do sformułowania programu, który przyjmując jako naczelną zasadę uniknięcie ofiar, a więc tym samym ograniczony charakter działań, postulował jednocześnie dalekosiężne cele, jakimi były: pluralizm polityczny i pełna suwerenność narodowa. Oczywiste jest, że program taki stanowił zupełną utopię polityczną i mógł być traktowany

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
299

[1299] jedynie jako wyraz marzeń i aspiracji szerokich rzesz społeczeństwa. / Wydaje się niewątpliwe, że u podstaw powstania “Solidarności” w sierpniu 1980 roku legły działania zapoczątkowane przez KSS KOR. Z różnych względów, czasem ambicjonalnych, czasem politycznych, czasem z powodu niezrozumienia bardzo trudnych z psychologicznego punktu widzenia zasad politycznego działania reprezentowanych przez KSS KOR, jego wpływ na program Związku był bardzo ograniczony. Podstawową zasadą przynosząc KSS KOR sukcesy podczas działalności w latach 1976-1980 była zasada współmierności środków i celów oraz pełna determinacja towarzysząca realizacji bardzo ograniczonych zadań. Osiągnięcie sukcesu na drodze gry politycznej wymaga wysuwania takich roszczeń i prowadzenia walki takimi środkami, aby straty, jakie ponosi przeciwnik w walce, były znacznie większe niż straty ponoszone w wyniku spełnienia roszczeń. / Wyznający taką zasadę działacze KSS KOR byli atakowani z obu stron: i przez pragmatyków, obawiających się wszelkiego działania i przez fundamentalistów, dopatrujących się w takiej postawie ugody. obie te grupy osiągnęły w efekcie wyżej opisany kompromis w postaci politycznej utopi. Jak słuszna i jak groźna dla władz była stosowana przez KSS KOR taktyka, świadczą wściekłe ataki w środkach masowego przekazu podejmowane przeciwko wywodzącym się z niego działaczom, którzy podjęli działalność w “Solidarności”. / Absurdalny zarzut ekstremizmu wysuwa się pod adresem Jacka Kuronia, Adama Michnika, Henryka Wujca, Jana Lityńskiego, niżej podpisanego, czy wreszcie podejrzanych o współpracę z KOR Zbyszka Bujaka czy Janusza Onyszkiewicza. / Pragmatycy są dla władz niegroźni, gdyż zaakceptują każde narzucone im porozumienia. Nierealistyczny program fundamentalistów odrzuci społeczeństwo. Rzeczywiście groźny jest program konsekwentnej i twardej walki politycznej. / Omówienie różnic między zasadniczymi orientacjami politycznymi jest istotne nie tylko ze względu na analizę przyczyn poniesionej przez “Solidarność” porażki, ale również dlatego, że zaważą one w sposób istotny także na rozwoju sytuacji bieżącej. ELEMENTY SYTUACJI WEWNĘTRZNEJ / / Trudno jest mówić o powodach porażki w sytuacji, gdy zwycięstwo graniczyłoby z cudem. I dziś jeszcze nie można z całą pewnością wskazać te błędy, których uniknięcie pozwoliłoby na inny rozwój sytuacji. Nie wiadomo, kiedy zapadła decyzja o rozwiązaniu militarnym i czym była uwarunkowana, ta więc anali-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
300

[1300] zy tego rodzaju są raczej wyrazem poglądów poszczególnych autorów niż chłodną analizą rzeczywistości. Ponadto tkwi w nich ukryte implicite założenie, że jednak w obecnej sytuacji przynajmniej w niektórych krajach obozu socjalistycznego możliwe jest istnienie instytucji o pewnym stopniu niezależności, wyłączonych w jakiejś mierze spod wszechogarniającej kontroli partyjnej. / Teza taka jak już jest na pewno ryzykowna, a już w żadnej mierze nie można jej uznać za udowodnioną. jest ona jednak faktycznie jedyną, w oparciu o którą można budować koncepcję przyjmującą ewolucję /bezkrwawą/ systemu w kierunku demokratyzacji. Siła faktu musi więc ona być podstawą rozważań dotyczących aktualnych rozwiązań o charakterze politycznym. Koncepcje zakładające konfrontację zbrojną teraz są szaleństwem, będącym wynikiem frustracji społecznej i desperacji młodzieży pozbawionej wszelkich perspektyw rozwojowych. Koncepcje zakładające konfrontację w chwili powstania dogodnych warunków politycznych – czytaj: rozpadu ZSRR – przesuwają ją faktycznie ad calendas graecas, odzwierciedlają poczucie pełnej beznadziejności i rezygnacji ogarniającej ludzi, z których wielu przeżyło okupację niemiecką, było świadkami narzucenia Polsce serwilistycznej w stosunku do ZSRR władzy komunistycznej, a także kolejny, zakończonych niepowodzeniem, zrywów społeczeństwa polskiego ku demokracji. / Wprowadzenie w Polsce stanu wojennego i ostatni referat na VII Plenum KC PZPR I sekretarza generała Jaruzelskiego można uważać za ostateczną porażkę wszelkiego rodzaju polityki prowadzonej w kierunku demokratyzacji systemu. / Oznacza ono w gruncie rzeczy potwierdzenie, że system jest niereformowalny, że władze nie zaakceptują żadnej formy upodmiotowienia społeczeństwa i wreszcie, że system zagrożony politycznie odwoła się do konfrontacji zbrojnej bez względu na konsekwencję dla kraju i narodu. Władza nie zamierza prowadzić żadnego dialogu ze społeczeństwem i każe osiągnięte porozumienie może być w dowolnym momencie zakwestionowane z pozycji siły. Wszystkie przytoczone wyżej argumenty pozwalają ocenić sytuację polityczną w Polsce już nie jako trudną, ale wręcz beznadziejną. Tak więc zrozumiały jest pesymizmu, jaki ogarnia środowiska uprawniające szerszą refleksję polityczną. / Jednakże niezależnie od przytoczonych argumentów istnieją również takie, które pozwalają na konstruowanie progra-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
301

[1301] mu demokratyzacji w oparciu o rozległą presję społeczeństwa i pozytywną koniunkturę międzynarodową. / Jednym z takich argumentów jest istnienie w Polsce prawdziwie niezależnej i potężnej instytucji Kościoła katolickiego. Fakt ten nie jest ani przypadkiem, ani wyrazem dobrej woli władz. Jest wyrazem zarówno pryncypialnego stanowiska Kościoła, który nigdy nie zaakceptował / tak jak to miało miejsce w innych krajach obozu wschodniego/ ingerencji państwa w swoją działalność, jak i długoletniej walki prowadzonej przez całe społeczeństwo. Warto w tym miejscu przypomnieć, że nie zawsze pozycja Kościoła Katolickiego w Polsce była niekwestionowalna jak obecnie. Proces biskupa Kaczmarka, internowanie księdza Prymasa Wyszyńskiego, wściekłe ataki na biskupów polskich za podjęcie w roku 1966 inicjatywy pojednania narodów polskiego i niemieckiego – inicjatywy, której znacznie dla procesu odprężenia w Europie trudno przecenić, to kolejne elementy walki prowadzonej przez państwo z Kościołem. Tu moja dygresja. Jeszcze w 1979, przed powstaniem “Solidarności”, milicjant aresztujący członka KSS KOR Józefa Śreniowskiego powiedział do niego: “Panie Józefie, niech się pan nie martwi, niech pan sobie przypomni jak było z Kościołem, ani dzieci ochrzcić, ani posłać do pierwszej komunii, księży aresztowano i trzymano po więzieniach, a teraz jak jest? Z wami też tak będzie.” Ta prymitywna wiara reprezentowana przez szeregowego milicjanta jest jednoczesną ilustracją dwu tez: że nawet najbardziej totalitaryzowana władza musi dążyć do rozszerzenia swej bazy społecznej i w związku z tym musi akceptować najpowszechniejsze społeczne aspiracje – oraz że wśród tych aspiracji mieści się żądanie liberalizacji i demokratyzacji systemu. / Tak więc ostatecznym czynnikiem decydującym o powodzeniu prowadzonej walki jest jej konsekwentność i powszechność. / ELEMENTY SYTUACJI MIĘDZYNARODOWEJ / Drugim istotnym elementem, który należy uwzględnić podejmując ocenę sytuacji w Polsce, jest rozwój polityki międzynarodowej. Wprowadzenie w Polsce stanu wojennego było jednocześnie przyznaniem się władz do całkowitej porażki politycznej. Wykazało, że władza sprawowana przez PZPR utraciła wszelką bazę społeczną, a sama partia uległa daleko idącemu rozpadowi. W tych warunkach jedynym mandatem do sprawowania władzy w tym kraju przez grupę generałów i ich sojuszników // Specjalnie w tekście omijam słowo “komunistów”, gdyż

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
302

[1302] w Polsce / podobnie zresztą jak i w większości krajów Europy Wschodniej/ nic ono nie znaczy. Ideologia jako taka przestała istnieć. Istnieją jedynie doraźnie powstające, tasujące się i wyznające taką lub inną taktykę oraz posługujące się komunistyczną frazeologią grupy nacisku wywodzące się z aparatu władzy jest faktycznie decyzja Kremla. Bezpośrednią konsekwencją tego jest umiędzynarodowienie się konfliktu. / Niewątpliwie, jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację wewnętrzną, charakteryzującą się druzgocącą przewagą sił demokratycznych – umiędzynarodowienie konfliktu jest faktem niekorzystnym. Również przed grudniem kryzys polityczny w Polsce nie był sprawą wewnętrzną, gdyż kraj nasz przez cały czas poddany był bezwzględnej presji sowieckiej. W tej chwili wprowadzenie stanu wojennego doprowadziło do tego, że sytuacja w Polsce stała się rzeczywiście jednym z naczelnych problemów polityki międzynarodowej. Tak więc sytuacja międzynarodowa Polski powinna być przeanalizowana nie tylko w aspekcie rosyjskiej dominacji, przekreślającej wszelkie nasze aspiracje narodowe, ale również w aspekcie roli, jaką może odegrać w budowie nowego systemu światowej równowagi sił. Jak daleko sięgają i muszą sięgać, przy obecnym układzie sił, interesy ZSRR w Polsce? / Szesnaście miesięcy tolerowano istnienie “Solidarności” w Polsce, przez cały ten czas oczekiwano unormowania się sytuacji i nie może ulegać żadnej wątpliwości, że prowadząc taką politykę liczono się z koncesjami na rzecz demokratyzacji. Okazało się, że zdemoralizowana i rozbita politycznie PZPR nie jest w stanie takiej normalizacji osiągnąć, przede wszystkim ze na partykularne interesy aparatu władzy. W tej sytuacji dokonano zamachu aparatu władzy. Należy podkreślić jednak, że i w tym przypadku uniknięto bezpośredniego zaangażowania wojsk obcych, jak to miało miejsce na Węgrzech i w Czechosłowacji. Znaczne ryzyko, które przyjęto, związane z możliwością buntu wśród wojska polskiego /fakt, że do niego nie doszło, jest jedynie wynikiem przyjętej przez “Solidarność” taktyki biernego oporu/ może być potraktowane jako wyraz tego, jak bardzo starano się uniknąć umiędzynarodowienia konfliktu. Jakie są tego przyczyny? / Wydaje się, że sprawą podstawową jest narastający w krajach Europy Wschodniej kryzys gospodarczy. Zagrożenie sankcjami gospodarczymi przez kraje demokracji zachodnich jest tym elementem, który nie może być aktualnie

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
303

[1303] pominięty w prowadzonej grze politycznej. W obecnej sytuacji ZSRR nie stać na izolacjonizm gospodarczy. Nadciągający kryzys w połączeniu z izolacją gospodarczą odbiłby się teraz już nie tylko na stopie życiowej ludności, z czym rządy totalitarne godzą się dość łatwo, ale w wyniku pogłębiania się przepaści technologicznej doprowadziłby w bardzo krótkim czasie do poważnego zachwiania równowagi militarnej na świecie. / Tak więc w wypadku rozszerzania przez kraje zachodnie sankcji ekonomicznych, przed ZSRR pojawia się alternatywa: bądź natychmiast owa konfrontacja, bądź też poczynienie pewnych koncepcji pozwalających na kontynuowanie tak zwanej polityki odprężenia. Wariant natychmiastowej konfrontacji jest dla ZSRR wariantem niezwykle ryzykownym. Pewien europocentryzm polityki międzynarodowej oraz mała w ostatnim okresie aktywność polityczna Chin – powodują dość powszechne niedostrzeganie faktu, że w rzeczywistości ZSRR jest państwem dwóch kontynentów i nadmierne angażowanie się w problemy europejskie stanowi zagrożenie dla integralności terytorialnej azjatyckiej części Związku Radzieckiego. Zaangażowanie Chin w problemy polityki wewnętrznej odsunęło zagadnienie roszczeń terytorialnych na plan dalszy, tym niemniej problem taki już stanął i nie znalazłszy dotychczas żadnego rozwiązania, może w każdej chwili być postawiony na nowo. / Uwzględniając ogromne trudności / przede wszystkim komunikacyjne/ w prowadzeniu przez ZSRR działań militarnych na Dalekim Wschodzie, można uważać, że problem ten stanowi istotny hamulec dla agresywności polityki radzieckiej w stosunku do krajów zachodnich. Związek Radziecki nie jest już krajem młodej, kipiącej agresją rewolucji, ma on wiele do stracenia i jest kierowany przez zespół starych doświadczonych polityków, mało skłonnych do wykonywania ryzykownych posunięć. Przy konsekwentnej postawie Zachodu, poczynienie przez ZSRR ustępstw politycznych w dziedzinie normalizacji stosunków w Europie wydaje się daleko bardziej prawdopodobne niż wikłanie się w beznadziejną awanturę o trudnym do przewidzenia zakończeniu. Demilitaryzacja Europy musiałaby się w tym wypadku wiązać z istotnymi zmianami w statusie państw bloku wschodniego. Minimum w tym względzie mogłaby stanowić realizacja postanowień traktatu jałtańskiego, który rozgraniczając strefy wpływów zapewnia: jednocześnie krajom Europy Wschodniej suwerenność wewnętrzną. I proces taki, stanowiący etap do osiągnięcia przez Polskę pełnej nie-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
304

[1304] zależności politycznej, Jacek Kuroń nazwał “finlandyzacją”. / Realizacja takiego procesu, jak już powiedziałem, zależna jest od dwóch czynników: konsekwentnej i zdeterminowanej postawy społeczeństwa polskiego oraz aktywnego poparcia politycznego ze strony demokracji zachodnich. SYTUACJA GOSPODARCZA / Omawiając sytuację oraz możliwe warianty rozwoju pragnę skoncentrować się głównie na problemach społecznych i politycznych. Tym niemniej są one tak ściśle związane z pogarszającą się sytuacją ekonomiczną, że nie sposób nie powiedzieć kilku uwag na ten temat. Kiedy przed grudniem analizowaliśmy wyjście z kryzysu, widzieliśmy je przede wszystkim w daleko idącej reformie gospodarczej. Nie wchodząc w szczegóły często dość istotnie różniących się między sobą koncepcji, miały one niewątpliwie jedną wspólną cechę: przesuwały decyzje gospodarcze w stronę społeczeństwa. Czy odbywało się to na drodze powoływania samorządów robotniczych, czy też wiązało się z rozszerzeniem uprawnień sektora prywatnego /tendencja do gospodarki liberalnej/ zawsze stanowiło źródło aktywizacji gospodarczej społeczeństwa – uruchamiało ostatnią rezerwę gospodarki, aktywności i inwencję obywateli. W warunkach polskich sprawa ta jest szczególnie niebanalna. Polakom można bowiem przypisać zapewne dwie cechy narodowe: silny indywidualizm i jednocześnie dużą umiejętność działania w warunkach trudnych. Do cech takich na pewno nie należą talenty organizacyjne i umiejętność podporządkowania się. Ten zbiór cech narodowych jest często powodem utyskiwania władz, które nie są w stanie wymyślić, że znacznie prościej jest dopasować system zarządzania do cech narodowych niż zmienić te cechy, dopasowując je do założeń doktrynalnych. Właśnie w tym szczególnym niedopasowaniu systemu zarządzania do walorów społeczeństwa tkwi jedna z przyczyn postępującego paraliżu gospodarczego ii bez jej usunięcia nie ma faktycznie możliwości przełamania kryzysu. Wprowadzenie stanu wojennego jeszcze spotęgowało elementy kryzysowe. Powszechne poczucie, że pracuje się dla znienawidzonego pracodawcy, który jest w stanie dzieło twoich rąk wykorzystać dokładnie przeciwko interesom społeczeństwa, przeciwko tobie, jest tym elementem, który powoduje u robotników co najmniej apatię, jeśli już nie skłania ich do świadomego bojkotu i sabotażu. W tych warunkach elementy pozytywnej aktywności społecznej, o których mówiłem, znajdą

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
305

[1305] ujście bądź w świadomych działaniach opozycyjnych, bądź też w nielegalnej działalności gospodarczej, prowadzonej podobnie jak za czasów okupacji niemieckiej. / Mimo iż prowadzona z chęci zysku, nielegalna działalność gospodarcza anarchizująca i tak już niewydolną gospodarkę kraju musi budzić pewien niepokój moralny, to należy zdać sobie sprawę, że w obecnych warunkach, warunkach postępującego paraliżu, jest ona – podobnie jak w czasach okupacji – zdrowym przejawem społecznej aktywności i zaradności. W sytuacji gdy władza występuje przeciwko wyraźnym interesom społecznym, społeczeństwo m a prawo walczyć o swe przetrwanie niezależnie od przepisów dyktowanych przez władzę, a nawet wbrew nim. / Dodatkowym elementem utrudniającym wyjście z kryzysu jest dalsza degradacja fachowości kadry kierowniczej. O ile w okresie przedsierpniowym mówiliśmy o negatywnym doborze tej kadry, opartym na priorytecie elementów politycznych /czytaj: pełna uległość/ nad elementami fachowości, to obecnie te drugie w ogóle przestały odgrywać jakąkolwiek rolę. Zdumienie wręcz musi budzić nieodpowiedzialność tzw. komisarzy wojskowych, którzy podejmują się kierowania całymi wielkimi kombinatami przemysłowymi, nie mając elementarnego przygotowania fachowego. / Problem polityki kadrowej jest zresztą znacznie szerszy i nie dotyczy wyłącznie obsady stanowisk kierowniczych. Represje skierowane przeciwko działaczom i sympatykom “Solidarności” doprowadziły do zwolnienia z pracy dziesiątków tysięcy ludzi. Pomijając jej aspekty represyjne, akcja ta pozbawiła gospodarkę najbardziej bezinteresownych i najaktywniejszych pracowników, którzy mogli stać się zaczynem ekonomicznej odnowy. / Jedyne propozycje gospodarcze wysuwane przez WRON-ę to tak zwana mała reforma gospodarcza i podwyżka cen. obydwie te koncepcje, z punktu widzenia poszukiwania dróg wyjścia z kryzysu, są całkowicie pozbawione wartości, a ich celem jest w gruncie rzeczy przeniesienie kosztów stanu wojennego i niepowodzeń gospodarczych bezpośrednio na społeczeństwo, przy zachowaniu maksymalnych dochodów państwa. / Reforma proponowana przez “Solidarność” obejmowała tzw. trzy “S”: samorządność, samodzielność, samofinansowalność przedsiębiorstw. Tak zwana mała reforma ogranicza się praktycznie do jednego “S” – samofinansowalności. Przedsiębiorstwa, których samodzielność ograniczona jest centralną dystry-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
306

[1306] bucją surowców i których produkcja jest centralnie korygowana, nie są przedsiębiorstwami samodzielnymi. W tych warunkach samorząd, nota bene zdelegalizowany przez WRON-ę staje się także fikcją. Pozostaje więc jedynie bardzo poważnie traktowana samofinansowalność. Oznacza to po prostu, że koszty dezorganizacji państwa, braków surowcowych, przestojów i wszelkich niepowodzeń produkcyjnych odbijają się bezpośrednio na funduszu płac i są w ten sposób przenoszone na załogę przedsiębiorstwa. / Podobnie można ocenić przeprowadzoną na początku lutego br. podwyżkę cen. Część spośród ekonomistów “Solidarności”, również proponowała przeprowadzenie takiej podwyżki. Jednakże miała ona stanowić tylko jeden z elementów postulowanej reformy. Jej celem miała być w pierwszym rzędzie zmiana relacji cenowych, to znaczy względne podrożenie artykułów żywnościowych w stosunku do artykułów przemysłowych. Miało to stać się jednocześnie bodźcem dla aktywizacji rolnictwa i spowodować zmniejszenie nacisków na rynek żywnościowy. Nie da się ukryć, że stopa życiowa społeczeństwa postgierkowskiego kształtowała się znacznie powyżej możliwości kraju. Nadmiar pieniędzy na rynku i niedobory produkcyjne powodowały stałą inflację. Tak więc drugim celem, jaki stawiano przed podwyżką, było zahamowanie postępującej inflacji. Oczywiste jest, że oznaczało to poniesienie przez społeczeństwo kosztów błędów popełnionych przez ekipę Gierka, jednakże w ramach postulowanej reformy podwyżka taka otwierała perspektywę odnowy gospodarczej. / Podwyżka przeprowadzona przez WRON-ę nie spełnia obydwu tych zadań. Z jednej strony utrzymuje relacje cenowe dyskryminujące rolnictwo, z drugiej strony działając istotnie drenażowo na zasoby finansowe społeczeństwa i stawiając to społeczeństwo praktycznie w obliczu nędzy, nie zmniejsza istniejącej luki inflacyjnej, gdyż w praktyce przelewa ona pieniądze odebrane społeczeństwu w ręce wybranych i uprzywilejowanych grup społecznych. /Znaczne podwyżki płac w wojsku, milicji, czy polityka płacowa w górnictwie./ / Tak więc w ramach przeprowadzonej podwyżki cen społeczeństwo spłaca nie koszty naprawy gospodarczej, a koszty działań interwencyjnych WRON-y. / Na zakończenie warto dodać, że bazą materialną dla proponowanej reformy gospodarczej będą dodatkowe kredyty zaciągnięte w bankach zachodnich. Dziś w związku z polityką WRON-y, źródło takie zostało docięte. Co więcej, istnieje tendencja przedstawienia wszystkich niepowo-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
307

[1307] dzeń gospodarczych WRON-y jako konsekwencji restrykcji gospodarczych Zachodu. / Oczywiście pogląd taki jest całkowicie niesłuszny, gdyż żadne kredyty nie byłyby w stanie wiele zmieni przy koncepcji, a właściwie braku koncepcji gospodarczej WRON-y. Polska okupowana przez WRON-ę jest praktycznie studnią bez dna, a ponoszenie przez Zachód kosztów takiej okupacji wydaje się być zupełnym nieporozumieniem. / Jak dotychczas jedynym osiągnięciem WRON-y jest wzrost wydobycia węgla kamiennego. Został on jednak osiągnięty metodami wybitnie ekstensywnymi /czterobrygadówka lub 10-godzinny dzień pracy, praca w wolne soboty, system płac specjalne zaopatrzenie, wreszcie rabunkowa eksploatacja złóż/ i zgodnie z opiniami fachowców ze Śląska wydaje się nie możliwe utrzymanie wydobycia na tym poziomie przez dłuższy czas bez uruchomienia innych mechanizmów. Brak materiałów do zabezpieczenia kopalń, brak czasu na konserwację sprzętu, nadmierna eksploatacja siły roboczej muszą w konsekwencji doprowadzić do zwiększonej wypadkowości i zahamowania produkcji. / Zresztą wzrostowi temu towarzyszy spadek produkcji praktycznie we wszystkich pozostałych dziedzinach gospodarki, a sygnały docierające z różnych istotnych dla kraju zakładów przemysłowych mówią o pojawiającej się groźbie zawieszenia produkcji ze względu na brak surowca. / Stan ten jest codziennie potwierdzany w środkach masowego przekazu optymistycznym komunikatem o stopniu zasilania nadawanym przez Centralną Dyspozycję Mocy. / Jedną z przyczyn kryzysu gospodarczego w Polsce był kryzys energetyczny i kiedy dziś słyszymy, że poziom zasilania osiąga nienotowane od wielu lat wartości, na przykład 3 /niskie liczby wskazują na pełne pokrycie potrzeb użytkowników, oznacza to w sytuacji bardzo ograniczonej puli energetycznej – że główny odbiorca energii, przemysł, potrzebuje jej niewiele. Wynika to, jak już powiedziałem wyżej, z przestojów wywołanych brakami materiałowymi. Braków tych nie są w stanie zapełnić uzyskane przez WRON-ę dodatkowe dostawy z ZSRR, przede wszystkim ze względu na niedostosowanie do używanych w Polsce procesów technologicznych. Konsekwencją takiego stanu rzeczy muszą stać się rosnące przestoje, a w warunkach samofinansowalności przedsiębiorstw ponoszących wszelkie konsekwencje niepowodzeń gospodarczych – nasilające się zwolnienia z pracy. / Analizując przed grudniem stan zatrudnienia

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
308

[1308] w Polsce oczekiwaliśmy, że przeprowadzenie reformy gospodarczej musi w konsekwencji doprowadzić do pojawienia się na rynku około jednego miliona osób poszukujących pracy i traktowaliśmy ten problem jako jeden z najistotniejszych problemów związku. Uważaliśmy, że ludzie ci poprzez stworzenie odpowiednich warunków kredytowych mogą stać się źródłem aktywizacji spółdzielczości, drobnej wytwórczości, handlu i rolnictwa. / Nie jest prawdą, że problem ten za rządów WRON-y zniknął, o problemie tym po prostu przestano mówić. Można sądzić, że kryzys surowcowy osiągnie znacznie większe rozmiary niż było to zakładane w wariantach xxx przedgrudniowych, a zagrażające bezrobocie wyraża się teraz w znacznie większych liczbach niż te, jakie braliśmy pod uwagę w naszych analizach. Jednocześnie ubezwłasnowolnienie społeczeństwa zamknęło przed nim te drogi aktywizacji zawodowej, które traktowaliśmy jako sposoby wyjścia z sytuacji kryzysowej. / Podobnie dramatycznie przedstawia się sytuacja w rolnictwie. Brak stabilizacji na rynku i narastające zagrożenie rekwizycjami nie może w żadnym wypadku stać się stymulatorem dla rozwoju produkcji rolnej. Przeciwnie, prowadzą one nieuchronnie do gospodarki samowystarczalnej, pogarszając i tak już rozpaczliwą sytuację wyżywieniową kraju. Konsekwencje podjęcia w takiej sytuacji prób kolektywizacji są już doskonale znane. W latach trzydziestych kolektywizacja Ukrainy spowodował śmierć głodową od 15 do 20 milionów ludzi. Reasumując przedstawione wyżej rozważania należy powtórzyć znany już od dłuższego czasu truizm, że sytuacja gospodarcza kraju jest bardziej niż krytyczna, że nie podejmowane są żadne próby jej przełamania, że w związku z tym kryzys musi nieuchronnie narastać, prowadząc do całkowitej pauperyzacji społeczeństwa. / Jednocześnie w moim przekonaniu wszelkie poważne koncepcje ekonomiczne wyjścia z kryzysu muszą przyjmować dwa zasadnicze postulaty: upodmiotowienie społeczeństwa i zaakceptowanie przez to społeczeństwo władzy. Bez spełnienia tych dwóch czysto politycznych postulatów, wszystkie nawet najbardziej wyrafinowane teorie reformy gospodarczej przesuwają się w sferze pełnej abstrakcji. PARTIA W OKRESIE POSIERPNIOWYM / Kiedy próbuje się przed społeczeństwem polskim bądź też przed opinią światową uzasadnić konieczność wprowadzenia stanu wojennego, czyni się to obciążając “Solidarność” odpowiedzialnością za eskalację żądań, za brak realizmu w ich stawianiu, czy też

UWAGA

Dalszy ciąg tekstu na str. 1311.

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
309

[1309] UWAGA!

Na stronach 192/13 – 192/26 brak następujących,- ostatnich na każdej stronie wierszy:

s. 192/13:   –

s. 192/14:   Upokorzenia dnia codziennego wynikające z serwilizmu w stosunku do ZSRR.

s. 192/15:   … dostatecznie konserwatywnej partii mogło temu zapobiec. Można zauważyć, że ten właśnie wariant został sprawdzony, tym nie-

s. 192/16:   … samolikwidacji politycznej partii. / Wyłonienie ośrodka, który będąc wiarygodny dla ZSRR byłby jednocześnie zdolny do podjęcia konstruktywnego dialogu ze społeczeństwem, jest podstawowym warunkiem polityczne-

s. 192/17:   –

s. 192/18:   –

s. 192/19:   … zagłębianie się w politykę. Pogląd taki jest poglądem ludzi, którzy w Związku zawsze widzieli platformę gry politycznej i ni-

s. 192/20:   … tak powołanej “Solidarności”, to los tej koncepcji będzie przesądzony, żadna stabilizacja nie zostanie osiągnięta i kryzys będzie narastał w dalszym ciągu. “Łże-Solidarność” poddana naciskom ze

s. 192/21:   –

s. 192/22:   –

s. 192/23:   … wreszcie działania antykolaboracyjne. Oczywiste jest, że działalność taka może prowadzić do dekonspiracji i konieczności ukrycia się przed władzami. W ramach tych struktur winny

s. 192/24:   … kierunków działania – to walka z kolaboracją. Baza społeczna panującego reżimu jest niezwykle wąska i wyjątkowo nieabstrakcyjna. Rozszerzenie tej bazy jest jednym z naczelnych zadań,

s. 192/25:   przez jedną brygadę ZOMO i faktycznie nic nie stało na przeszkodzie podejmowaniu strajków w innych zakła-

s. 192/26:   do końca. Być może czynnikiem, który przesądzi o wszystkim będzie jakiś trudny do przewidze-

UWAGA

Powyższe dopiski zostały umieszczone na odpowiednich stronach zgodnie z ciągłą numeracją kart KRONIKI:

s. 192/13 (1311)

s. 192/14 (1312)

s. 192/15 (1313)

s. 192/16 (1314)

s. 192/17 (1315)

s. 192/18 (1316)

s. 192/19 (1317)

s. 192/20 (1318)

s. 192/21 (1319)

s. 192/22 (1320)

s. 192/23 (1321)

s. 192/24 (1322)

s. 192/25 (1323)

s. 192/26 (1324)

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
310

[1310] karta pusta (niezapisana – rewers strony 1309)

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
311

[1311] wreszcie posuwając się do absurdalnego zarzutu przygotowywania zamachu stanu, wojny domowej itp. / Dyskusja z tymi ostatnimi zarzutami jest w gruncie rzeczy bezprzedmiotowa, gdyż nikt spośród ludzi w jakiejkolwiek mierze zorientowanych w sytuacji politycznej w Polsce w okresie ostatnich szesnastu miesięcy w nic nie wierzy. Rozsiewanie tego rodzaju pogłosek ma na celu jedynie wytworzenie wśród elementów popierających WRON-ę /aparat, partyjny, wojsko, milicja, Służba Bezpieczeństwa/ psychozy zagrożenia pogłębiającej społeczną izolację i pozwalającej na eskalację działań represyjnych. przewaga sił demokratycznych jest tak duża, a ich racje w społecznym odczuciu tak bezsprzeczne, że utrzymanie pożądanego morale wśród sił, na których opiera się władza, wymaga wznoszenia dodatkowych, dzielących społeczeństwo barier nienawiści. / Fakt, że trwające już trzy miesiące śledztwo prowadzone przeciwko ponad 10-milionowemu Związkowi nie dało żadnych rezultatów wskazujących na próby działania przy użyciu siły, jest dowodem niebywałej wprost jednomyślności społeczeństwa w odrzuceniu użycia siły jako środka rozwiązywania społecznych konfliktów, w dążeniu do uzyskania porozumienia narodowego. / Myślę, że właśnie ta moralna uroda ruchu i jego umiarkowany charakter zadecydowały o ogromnej popularności “Solidarności”. Tym cięższym ciosem dla społeczeństwa polskiego było przeciwstawienie jego racjom i woli nagiej siły oddziałów wojska i milicji. / Jeśli porozumienie okazało się niemożliwe, to na pewno nie z winy “Solidarności”. Po tej stronie istniała pełna wola wynegocjonowania trwałych podstaw nowego ładu społecznego. Jeśli do tego nie doszło, to wyłącznie za sprawą tych sił aparatu władzy, które nie znajdowały dla siebie miejsca w zdemokratyzowanym systemie zarządzania. Systematyczny bojkot ze strony władzy, z jakim spotykały się prowadzone rozmowy, powodował oburzenie, radykalizację nastrojów społecznych i eskalację wysuwanych żądań. / Stan taki jest całkowicie zrozumiały. Już sama forma dialogu władza-społeczeństwo jest czymś nienormalnym, przeciwstawiającym władzę społeczeństwu i negującym podstawowe zasady ludowładztwa. W tych warunkach wszelkie niepowodzenie takiego dialogu musi powodować u ludzi zniechęcenie i tendencję do zmiany uzurpatorskiej władzy. / Tendencje te rodziły się oczywiście, nie wśród żadnych “elementów ekstremalnych” “Solidarności”, ale stanowiły naturalny odruch zlekceważonych przez władzę szerokich

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
312

[1312] rzesz członków Związku. Ze względu na uwarunkowania polityczne /geopolityczne/, władze Związku dostatecznie długo przeciwstawiały się tym tendencjom. jednakże w okresie przedgrudniowym sytuacja stała się dla władz Związku niezwykle groźna. Wszelkie rokowania z rządem prowadziły dokładnie donikąd a kontynuowanie tej linii narażało na szwank autorytet władz związkowych i stanowiło zagrożenie dla integralności Związku. W tych warunkach rozszerzenie przez Komisję Krajową zakresu wysuwanych żądań stanowiło raczej pewne wyjście naprzeciw społecznym aspiracjom niż świadomą wykalkulowaną zmianę polityki Związku. / Nim więc przejdziemy do oceny aktualnej sytuacji politycznej w kraju, należy spróbować odpowiedzieć na pytanie, czemu to druga strona, była aż tak dalece nieskłonna do zawarcia tego porozumienia. / Oceniając linię polityczną kierownictwa Związku można przyjąć zasadnicze postulaty, które przedstawiano mu jako niepodważalne warunki zabezpieczenia interesów radzieckich w Polsce, nie były w gruncie rzeczy nigdy przez to kierownictwo kwestionowane. Dotyczyły one kierowniczej roli PZPR, gwarancji sojuszniczych, niepodważania podstaw ustroju socjalistycznego i wiążących się z tym pewnych ograniczeń dotyczących planowanej reformy gospodarczej. Ta problematyka w dramatycznej sytuacji gospodarczej kraju wydawała się najbardziej dyskusyjna, jednakże do poważnej dyskusji na ten temat nie doszło i nie należy w tym upatrywać przyczyn porażki koncepcji politycznego rozwiązania konfliktu. / Pozostaje więc pytanie, czemu druga strona była aż tak dalece nieskłonna do zawarcia porozumienia społecznego. Odpowiedź wydaje się tutaj całkowicie jednoznaczna. Rozbita i skompromitowana politycznie PZPR nie była w stanie pełnić swej kierowniczej roli, nie mogła być pewnym gwarantem interesów radzieckich w zawartym porozumieniu. Trudno w tak krótkim szkicu omówić całą, trwającą blisko 40 lat historię degradacji ideologicznej partii komunistycznej w Polsce. Od niepamiętnych już czasów akces do partii nie był wyrazem wyznawanych, nie był żadnym aktem politycznym, był po prostu akcesem do władzy. // Mówiąc o poglądach nie myślę już w ogóle o żadnych pryncypiach ideologicznych. Nawet gdyby przyjąć, że PZPR jest ruchem politycznym o orientacji proradzieckiej, to i tu napotykamy na nie dające się pogodzić sprzeczności. Upokorzenia dnia codziennego, wynikające z serwilizmu w stosunku do ZSRR

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
313

[1313] powodują tak głębokie frustracje, że w chwili szczerości /czytaj: po pijanemu/ nawet najwyżej postawieni aparatczycy reprezentują antyradzieckość, wykraczającą daleko poza przeciętne nastroje społeczne w Polsce. // Władza ta zawsze wiązała się z odnoszeniem korzyści materialnych, jednakże dopiero era gierkowska doprowadziła korupcję aparatu do niewiarygodnych wręcz rozmiarów. myślę, że powodów tego zjawiska można upatrywać zarówno w odchodzeniu starych działaczy /takich jak np. Gomułka/, związanych jeszcze z ideologią komunistyczną, jak i z koniunkturą gospodarczą, pozwalającą na osiąganie rzeczywiście ogromnych zysków. Jadący za granicę i zawierający umowy handlowe decydenci połknęli bakcyla konsumpcji i zarazili nim cały aparat władzy, który nie będąc poddany żadnej kontroli społecznej – przekształcił się powoli w bezkarnie działającą mafię, cynicznie ignorującą interesy społeczeństwa. Tak uformowany aparat władzy nie był w stanie rozwiązać narosłego konfliktu społecznego, pozostawał przez cały okres piętnastu miesięcy sparaliżowany wizją utraty nagromadzonych dóbr. / Jedyną możliwością, która pozwoliłaby partii na utrzymanie kontroli nad zachodzącymi procesami społecznymi, była polityka zastosowana w 1956 roku, to znaczy wyjście naprzeciw dążeniom mas i zaspokojenie roszczeń społecznych w szerszym zakresie niż początkowe postulaty strajkowe. Wyjście przez partię z postulatami reform wyprzedających żądania mas pracujących mogło stać się elementem nadającym partii częściową przynajmniej wiarygodność w oczach społeczeństwa. / Tak się jednak nie stało. O każde najdrobniejsze ustępstwo musiano toczyć walkę strajkową, co przekreślało wiarę w dobrą wolę ze strony władz i podważało ich autorytet. Skompromitowanie aparatu władzy korupcja oraz fakt, że PZPR jako organizacja nie była w stanie zająć w tej sprawie jednoznacznego stanowiska, spowodowało w społeczeństwie zdecydowanie negatywną ocenę całej partii i występowanie z jej szeregów co bardziej wartościowych jednostek. / Wydaje się zresztą, że stosunek “Solidarności” do partii stanowił najistotniejszy błąd w polityce Związku. Wśród doradców Związku panowało przekonanie, przenoszone z wydarzeń roku 1968 w Czechosłowacji, że właśnie liberalizacja partii może stać się czynnikiem decydującym o podjęciu interwencji przez ZSRR. Tak więc jedynie zachowanie dostatecznie konserwatywnej partii mogło temu zapobiec. Można zauważyć, że ten właśnie wariant został sprawdzony, tym nie-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
314

[1314] mniej trudno go uważać za sukces politycznej przezorności. / Przy tak przyjętych założeniach i jednocześnie negatywnym stosunku mas członkowskich do partii jako takiej, związek kierował się zasadą ignorowania wszelkich procesów zachodzących w partii i nie zajmowania w tej sprawie żadnego stanowiska. Z równą obojętnością przechodzono obok zjawiska tworzenia w partii struktur poziomych, jak i powstawania grup jawnie faszystowskich /np. forum katowickie/. Ostatecznie decyzja niepodejmowania przez Związek w okresie trzech miesięcy poprzedzających Zjazd partii żadnych działań strajkowych przesądziła o rozgromieniu przez konserwę partyjną nieśmiałych prób odnowy i doprowadziła do wyboru takich władz partyjnych, z którymi żaden dialog nie był już możliwy. Możliwość politycznego rozwiązania powstałego kryzysu została w tym momencie przekreślona. Wprowadzenie 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego stało się ostateczną klęską polityczną PZPR. Spotkał się on z gwałtownym potępieniem ze strony społeczeństwa i spowodował masowe składanie legitymacji partyjnych przez wszystkich tych, którzy zdołali jeszcze zachować poczucie honoru i godności osobistej. W chwili  obecnej partia składa się już wyłącznie z ludzi całkowicie pozbawionych charakteru, bądź też z elementów wyraźnie faszyzujących. Ta generalna ocena nie dotyczy bezpośrednio grupy rządzącej generała Jaruzelskiego. W tym wypadku jest ona niewątpliwie bardziej złożona, gdyż postawa tej grupy zawiera niewątpliwie jakieś elementy szerszej kalkulacji politycznej. Jak dotychczas postawa ta przejawia się jedynie w koncepcji mocnego państwa, dającej się ująć dość prymitywną i znaną skądinąd formułą “ordnung musst sein”. Uświadomienie sobie, że jedyną bazą społeczną tej władzy są najprymitywniejsze i najbardziej sfaszyzowane elementy społeczeństwa, musi budzić dreszcz przerażenia. Jak dotąd system rządów Jaruzelskiego określany jest jako “faszyzm o ludzkim obliczu”, i to jest chyba ocena najtrafniejsza. / W każdym bądź razie, kiedy rozważam możliwości politycznego rozwiązania polskiego kryzysu, to największą trudność stworzoną przez wprowadzenie stanu wojennego upatruję nie w likwidacji “Solidarności”, bo ta zlikwidowana nie została i może rozkwitnąć w każdej chwili w ciągu kilku zaledwie tygodni, lecz w samolikwidacji politycznej partii. / Wyłonienie ośrodka, który będąc wiarygodny dla ZSRR byłby jednocześnie zdolny do podjęcia konstruktywnego dialogu ze społeczeństwem, jest podstawowym warunkiem polityczne-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
315

[1315] go rozwiązania polskiego kryzysu. POWSTANIE RUCHU OPORU W POLSCE. / Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce poza, jak już wspomniałem, ostatecznym … politycznym PZPR, miało jeszcze jeden istotny aspekt. Doprowadziło ono mianowicie do powstania praktycznie na terenie całego kraju ogromnego ruchu podziemnego. Konsekwencja ta była od początku dość oczywista. Ogromna większość społeczeństwa, która tworzyła “Solidarność”, nie uznała się nagle, w ciągu jednej nocy z 12 na 13 grudnia za pokonaną, nie zamierzała podporządkować się zarządzeniom zakazującym wszelkich działań. Droga stawiania oporu najeźdźcy jest w tym kraju każdemu znana od kolebki: walka podziemna. Jest to niewątpliwie bardzo smutna specyfika naszych dziejów, ale już od ponad 200 lat nie było chyba pokolenia, które nie byłoby zmuszone do prowadzenia takiej walki. Tak więc wypowiedzenie wojny całemu społeczeństwu musiało zaowocować powstaniem całej sieci grup konspiracyjnych. / Fakt, że pewnej grupie działaczy “Solidarności” udało się uniknąć aresztowania, może mieć znaczenie dla dalszego rozwoju ruchu oporu, wyboru jego kształtu, strategii i taktyki, jednak w chwili tworzenia nielegalnych komórek stawiających sobie za cel przeciwstawienie się WRON-ie fakt ten był zupełnie bez znaczenia. / Ruch oporu powstał spontanicznie na terenie całego kraju i w chwili obecnej nie ma chyba zakładu pracy, w którym nie działałyby grupy zajmujące się zbieraniem składek, kolportażem wydawnictw niezależnych, czy chociażby opieką nad rodzinami aresztowanych działaczy. Ruch ten jest jak dotąd dość chaotyczny i trudno z całą pewnością określić jego rozmiary. Jednakże już sama liczba wydawanych nielegalnie gazetek, którą szacuje się na około 1700 //Mnie osobiście liczba 1700 wydawnictw wydaje się dość realistyczna /przynajmniej co do rzędu wielkości/. “Solidarność” istniała przecież nie tylko w wielkich aglomeracjach miejskich, ale również w małych miasteczkach. W sytuacji zerwania łączności z ośrodkiem centralnym, wszystkim grupom oporu, jakie powstały na terenie całego kraju, przyświecał jeden cel: dostarczenie swym odbiorcom minimalnej choćby porcji informacji.//, wskazuje, że jeśli nie jest on szerszy to na pewno jest porównywalny z antyfaszystowskim ruchem oporu w Polsce w latach okupacji niemieckiej. / Uwzględniając niezwykle radykalne nastroje wśród robotników /coraz częściej pojawiające się hasło: “zima wasza, wiosna nasza”/ oraz pogarszające się warunki

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
316

[1316] materialne społeczeństwa, należy przyjąć, że ruch ten nie ulegnie samolikwidacji na skutek zniechęcenia, a raczej rozrośnie się i przybierze radykalną postać. Nie sądzę również, aby nasilenie działań represyjnych mogło zapobiec narastaniu konsolidacji ruchu. Działania takie, godząc przede wszystkim w wąskie grono szczególnie aktywnych uczestników, są całkowicie niegroźne dla ruchu o charakterze masowym. Zresztą zostało to potwierdzone w czasie okupacji niemieckiej, gdzie nawet najdrastyczniejsze środki /uliczne łapanki, rozstrzeliwanie zakładników, obozy koncentracyjne/ nie były w stanie doprowadzić do likwidacji ruchu oporu w Polsce. / Jeszcze raz pragnę podkreślić, że siła takiego ruchu nie leży w jego przywódcach, ale w masowości./ Tak więc podjęcie zakrojonych na szeroką skalę drastycznych działań represyjnych wymierzonych przeciwko ruchowi oporu w kraju może dać tylko dwa rezultaty: zawęzić i tak już bardzo wąską bazę społeczną władzy i rozkręcić spiralę terroru. Osiągnięcie na tej drodze stabilizacji jest całkowicie wykluczone.// PROGRAM UGODY/ Znacznie większe zagrożenie dla ruchu wyrosłego na gruncie “Solidarności” stanowią najrozmaitsze wysuwane przez władze koncepcje polityczne dążące do rekonstrukcji Związku w tak okrojonym kształcie, by nie był on w stanie przeciwstawić się planowanej czechizacji //Specjalnie używam terminu “czechizacja”, gdyż powszechnie używany termin “sowietyzacja” wydaje mi się zdecydowanie nieadekwatny. Dla mnie wiąże się on bezpośrednio z systemem panującym w ZSRR i zawiera elementy wynikające z orientalnych tradycji tego kraju. Poza tym mieści w sobie cechy wynikające z wielkomocarstwowych aspiracji tego kraju. System, który miałby obowiązywać w Polsce, a więc w państwie satelickim, musiałby się raczej odwoływać do doświadczeń czechosłowackich.// Polski. / Koncepcje te są o tyle groźne, że chociaż nie spotykają się z aprobatą, to jednak są uważnie studiowane w niektórych kręgach bardziej defetystycznie nastawionej inteligencji. “Przecież WRON-a nie zgodzi się na rekonstruowanie “Solidarności”, w jej pierwotnym kształcie, a wobec tego, jak mogłaby być “Solidarność”, na którą by się WRON-a nie zgodziła; przecież nawet okrojona “Solidarność” mogłaby odgrywać pozytywną rolę w kształtowaniu ruchu zawodowego w Polsce, a inne oczekiwania są wszakże nierealistyczne.” / Zacznijmy więc od uściślenia

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
317

[1317] pojęć. czy jest możliwa okrojona “Solidarność”. Otóż nie. Wynika to po prostu z odpowiedzi na pytanie, co to jest “Solidarność” /i nie żadne “była”, tylko “jest” gdyż nawet WRON-a nie podjęła jeszcze decyzji rozwiązania “Solidarności”/. Otóż “Solidarność” jest to ponad 10 milionów członków plus statut. Tych ponad 10 milionów ludzi umówiło się ze sobą, że będą wierni pewnym zawartym w statusie zasadom. A więc na przykład, że najwyższą władzą Związku jest Zjazd, który może podejmować takie decyzje jak: zmiana statutu, zmiana programu, wybór władz związkowych itp. Zjazd może nawet rozwiązać Związek, jeżeli wniosek taki uzyska odpowiednią większość głosów, ale może dokonać tego wyłącznie Zjazd. Decyzji tych nie może podjąć nikt inny, ani przewodniczący, ani Komisja Krajowa, a już tym bardziej przypadkowo dobrane przez WRON-ę. Fakt ten jest jakoś dziwnie omijany w rozważaniach dotyczących znalezienia formuły kompromisowej. Jeśli pomijają to ludzie spoza władz “Solidarności”, są to ich własne, prywatne spekulacje, gdyby natomiast pogląd taki reprezentował ktoś spośród wybieralnych działaczy Związku, byłoby to sprzeniewierzenie się Statutowi, zlekceważenie woli tych, którzy powołali tę osobę nie do arbitralnego sprawowania władzy, lecz do realizowania przyjętych umów. / Osobiście uważam, że formuła kompromisowa jest możliwa, że Zjazd może dokonać odpowiednich zmian w statucie jak i w programie Związku, ale musi tego dokonać Zjazd. Nikt inny nie jest upoważniony do podejmowania takich decyzji w imieniu wszystkich członków. / Dla związku zawodowego “Solidarność” najważniejsze były nie elementy organizacyjne zawarte w Statucie, czy takie lub inne założenia programowe, najistotniejsze były określenia zawarte w jego nazwie: niezależność, samorządność – i jedynie przedstawiony powyżej sposób zawarcia kompromisu pozwalałby na ich zachowanie. / Taki kompromis wymagałby przede wszystkim zwolnienia działaczy związkowych przetrzymywanych w więzieniach oraz “odwieszenia” działalności Związku chociażby w zakresie umożliwiającym zwołanie Zjazdu. Ale tego kompromisu WRON-a nie da, taki kompromis musimy sobie wywalczyć. / Drugie nieporozumienie – to nadzieja związana z ograniczeniem działalności Związku wyłącznie do spraw zawodowych i nie zagłębianie się w politykę. Pogląd taki jest poglądem ludzi, którzy w Związku zawsze widzieli platformę gry politycznej i ni-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
318

[1318] gdy w rzeczywistości nie zajmowali się na szerszą skalę problematyką pracowniczą. Tak się akurat składa, że na terenie regionu Mazowsze podlegała mi między innymi komórka do spraw pracy, płac i zatrudnienia. S to bez wątpienia problemy ściśle związkowe, tym niemniej wkraczają one bardzo głęboko w sprawy ustawodawstwa pracy czy prawa gospodarczego. zatrudnienie jest w rękach pracodawcy źródłem nacisku i represji, groźba bezrobocia stanie się jednym z najistotniejszych problemów naszej gospodarki i zarzewiem konfliktów społecznych. Jak więc Związek zobowiązany do obrony interesów pracowniczych swoich członków ma uniknąć wkraczania w tzw. politykę doprawdy nie wiem. / Oczywiście Związek nie musi kreślić programów politycznych, nie musi uczestniczyć w sprawowaniu władzy, ale musi posiadać dostateczne uprawnienia do obrony swoich członków. Związek pozbawiony takich możliwości staje się atrapą przeznaczoną do rozdzielania cebuli, jabłek i ziemniaków. Nie neguję, że takie inicjatywy mogą być pożyteczne i w pewnych warunkach mogą odegrać pozytywną rolę w rozwoju ruchu związkowego. jeśli ktoś z polityków ma taką koncepcję, to niech ją realizuje. W zależności od tego, kto to będzie i jakich zdoła skupić dookoła siebie ludzi, odegra ona w dziejach ruchu związkowego rolę bądź PAX-u, bądź “Znaku”, ale niech nie nazywa tego związku “Solidarnością”, bo jest to działanie na rzecz WRON-y, na rzecz dezorientacji społeczeństwa, na rzecz rozbicia reprezentowanego przez nie jednolitego frontu. / Nazywanie substytutu Związku “Solidarnością” jest kolaboracją z władzami. / Wreszcie ostatnia kwestia, to kwestia tak zwanego realizmu. Otóż w moim przekonaniu wszelkie koncepcje utworzenia “Łże-Solidarność” jako remedium na normalizację życia w kraju są jeszcze mniej realistyczne niż marzenia o przywróceniu sytuacji sprzed grudnia. Po prostu realizm koncepcji wymaga nie tylko zaakceptowania jej przez władzę, wymaga jeszcze aprobaty znacznej i to podkreślam – znacznej części społeczeństwa. Tu nie pomogą żadne manipulacje. Tylko uczciwe wynegocjonowane porozumienia zaakceptowane przez przygniatającą większość społeczeństwa może ostudzić nadmierny radykalizm i stać się platformą trwałej stabilizacji życia politycznego w kraju. / Jeśli znaczna grupa społeczna nie zaakceptuje tak powołanej “Solidarności”, to los tej koncepcji będzie przesądzony, żadna stabilizacja nie zostanie osiągnięta i kryzys będzie narastał w dalszym ciągu. “Łże-Solidarność” poddana naciskom ze

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
319

[1319] strony władz i ograniczona przez nie w swoim działaniu straci społeczną wiarygodność, ulegnie polaryzacji i rozbiciu, a poparcie ze strony tych, którzy w pierwszej chwili ulegli dezorientacji, przesunie się na tę stronę, która nie zrezygnowała z walki o swe prawa, z walki o godziwe porozumienie. // Z realizacji tej koncepcji korzyść odniosłyby jedynie władze – społeczeństwo byłoby już w dalszej walce zdezintegrowane. / Zdumiewające jest, że mówiąc w prasie oficjalnej tyle o tzw. “realizmie politycznym” zapomina się o jednym z czołowych przedstawicieli tego kierunku myślenia – Wielopolskim, którego “realizm” zaprowadził w szeregi zdrady narodowej i który to “realizm” stał się przyczyną jednej z największej tragedii – powstania Styczniowego. / Realizm, który uwzględnia tylko intencje władz, nie jest realizmem i wcale nie odsuwa możliwości tragedii narodowej. Musimy wywalczyć takie porozumienie, które mogłoby być zaakceptowane przez całe polskie społeczeństwo. / Trudno w tej chwili przewidzieć kształt przyszłego porozumienia i co więcej, w moim przekonaniu nie należy próbować tego robić. Wysuwanie minimalistycznych żądań w stosunku do władz wyrabia w nich przekonanie o możliwości nakłonienia władz związkowych do pełnej kapitulacji. Szeroko zarysowane żądania bez realistycznie nakreślonego programu ich realizacji podważają wiarę społeczeństwa w możliwość ich spełnienia. / Warunki porozumienia zostaną ukształtowane w chwili jego zawierania i będą odzwierciedleniem układu sił społecznych i politycznych podejmujących dialog. W ostatnich dniach sierpnia 1980 roku nikt nie mógł przypuszczać, że już za kilka dni powstanie “Solidarność”. Swoim konsekwentnym wysiłkiem, zdeterminowaną postawą, ofiarnością i zdyscyplinowaniem musimy doprowadzić do powstania sytuacji podobnej presji społecznej. Wtedy odtworzenie rzeczywiście niezależnego i samorządnego Związku nie będzie utopią. / PROGRAM SPOŁECZNEGO OPORU / Kiedy próbuje się zarysować drogi dalszego działania, wiele zależy od oceny sytuacji. Na poprzednich stronach starałem się ją omówić dość szczegółowo, teraz chciałbym to ująć lapidarnie. / Otóż, według mnie noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku nie była klęską narodowego powstania, była po prostu przegraną bitwą. Bitwą, w wyniku której – używając tej analogii – utraciliśmy trochę sprzętu, zniszczone zostały struktury organizacyjne, ale ocalały dwa najistotniejsze elementy pozwalające na kontynuowanie walki:

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
320

[1320] morale i w dalszym ciągu ponad 10 milionów ludzi, należących do naszego Związku. W tych warunkach nie ma żadnego powodu do kapitulacji, musimy przygotować się do następnej, tym razem rozstrzygniętej na naszą korzyść batalii. Mówiąc o poniesionych stratach wymieniłem straty materialne i organizacyjne. Te pierwsze nie wydają się w tej chwili najistotniejsze. Niezależnie od kryzysu, który już zagląda lub za chwilę zajrzy do każdej rodziny, ofiarność społeczeństwa i poczucie odpowiedzialności rzesz członkowskich będą najprawdopodobniej na tyle duże, że trudności materialne nie powinny stanąć na przeszkodzie w prowadzeniu działań. / Najistotniejsze w danej chwili wydaje się stworzenie nowych struktur organizacyjnych, dopasowanych do wymogów sytuacji oraz przyjętego programu działania. Niewątpliwie ujednolicenie takich struktur oraz wypracowanie programu działania wymaga stworzenia centrum decyzyjnego. Stworzenie takiego centrum nie powinno w żadnym wypadku powodować centralizacji wykonawczej, gdyż w warunkach walki podziemnej groziłoby to dekonspiracją i rozbiciem ruchu. W warstwie wykonawczej ruch powinien być maksymalnie zdecentralizowany i zachować te walory, jakie zapewnia spontaniczność działań. jednocześnie centrum decyzyjne powinno, w oparciu o uzyskany autorytet społeczny, wyznaczyć cele, wytyczyć kierunki walki, jej taktykę, wyznaczać zakres działań, jakie mają zostać w tej walce podjęte. W wypadku prowadzonych na szerszą skalę kraju lub regionu, do zadań centrum należałaby również podstawowa koordynacja takich przedsięwzięć. / W chwili obecnej powstanie takiego centrum wydaje się sprawą palącą. Hasło “solidarność” znajduje się na sztandarach wszystkich ugrupowań politycznych, wszystkich grup oporu. I jeśli ugrupowania te rzeczywiście stawiają sobie za cel rekonstruowanie “Solidarności” to nie widzę żadnych powodów do niepokoju, gdyż program naszego Związku zakładał pluralizm polityczny i różnice światopoglądowe czy polityczne nie powinny stanowić problemu. problem natomiast mogą stanowić metody działania, które odwołując się do terroru sprzeciwiałyby się naczelnym zasadom moralnym działania “Solidarności”. Centrum takie, siłą swego prestiżu społecznego, wyznaczyłoby zakres działań prowadzonych w imieniu “Solidarności” i tych, które nie mogą się na nie powołać. Zapobiegłoby to szerzącej się dezorientacji i prowokacjom przygotowywanym przez władze. / Dotychczas było szereg prób stworzenia takiego centrum, jednakże

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
321

[1321] wszystkie siły były nieskoordynowane i nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań społecznych. / Próbując skoncentrować program walki i odpowiadające mu struktury organizacyjne należy zdawać sobie wyraźnie sprawę z dwutorowości prowadzonych działań. Jedne z nich – to działania o charakterze doraźnym, stanowiące odpowiedź na aktualne posunięcia władz, drugie – to przygotowania do podjęcia generalnej batalii o restytuowanie Związku. Oczywiście działania takie powinny być w jakiejś mierze skorelowane, często będą się na siebie nakładały, jednakże wymagają one równoczesnego istnienia dwóch odrębnych struktur: zakładowej i pozazakładowej. / Ponieważ terenem ostatecznej konfrontacji staną się niewątpliwie zakłady pracy – w ten czy inny sposób zostanie użyta broń strajkowa – to konieczne jest istnienie podziemnych struktur związkowych w zakładach pracy. Ich głównym zadaniem jest przygotowywanie działań wewnątrz zakładów pracy zarówno od strony technicznej jak i od strony dbałości o świadomość załogi. Wiąże się to z zorganizowaniem wewnątrz zakładu sieci łączności pomiędzy poszczególnymi działaniami, sieci kolportażu, czy nawet w wypadku większych zakładów, wydawaniem własnego pisma. Wymaga to również nawiązania kontaktów z sąsiednimi zakładami celem skorelowania działań strajkowych. Do zadań komórek zakładowych winno również należeć gromadzenie funduszy, z których finansowane byłyby działania na zewnątrz zakładu, jak i w jakiejś części działania o szerszym charakterze. Uwzględniając specyfikę działania w warunkach zakładu pracy, grupy zakładowe powinna cechować szczególną ostrożność, by nie uległy one przedwczesnej dekonspiracji i likwidacji. Nadmierna aktywność grup może doprowadzić do wyeliminowania z zakładów pracy najbardziej ideowych i niezbędnych w momencie próby jednostek. / Niezależnie od omawianego wyżej nurtu działań wewnątrzzakładowych o dość wykrystalizowanej strukturze organizacyjnej, winien istnieć ruch o charakterze pozazakładowym, którego bardziej amorficzna struktura zapobiegłaby dekonspiracji i który byłby w stanie prowadzić znacznie bardziej ożywioną działalność doraźną. W ramach tej działalności na pierwszy plan wysuwają się takie działania jak: zapewnienie łączności na terenie całego kraju, informacja, czy wreszcie działania antykolaboracyjne. Oczywiste jest, że działalność taka może prowadzić do dekonspiracji i konieczności ukrycia się przed władzami. W ramach tych struktur winny więc istnieć

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
322

[1322] możliwości zapewnienia takiego ukrycia. / Omawiając charakter struktur organizacyjnych wspomniałem jednocześnie o zasadniczych kierunkach ich działania. Za jeden z podstawowych kierunków uważam kształtowanie świadomości rzesz członkowskich. Podstawową rolę w tym względzie powinna odegrać prasa związkowa oraz wydawnictwa niezależne. Nie należy jednak oczekiwać, by udało się osiągnąć nasycenie prasą związkową na drodze stworzenia i rozwiązania wydawnictw centralnych. Charakter działania podziemnego warunkuje niewielkie nakłady, docierając do ograniczonej liczby odbiorców. Tak więc proponowany model działania wymaga istnienia całej sieci wydawnictw niezależnych, pokrywających zapotrzebowanie społeczne i korzystających z centralnej informacji. Kolportaż wydawnictw centralnych powinien mieć na względzie przede wszystkim dotarcie do tych odbiorców, którzy są w stanie otrzymane materiały wykorzystać, powielić i przekazać innym. Ten  model działalności wydawniczej poza znaczną odpornością na działania milicyjne posiada jeszcze jeden walor – jest nim zapewnienie w ramach Związku ograniczonej warunkami konspiracyjnej demokracji. Stworzenie dziesiątkom czy nawet setkom redakcji możliwości wyboru materiałów informacyjnych, czy publicystycznych umożliwia im wpływanie na świadomość czytelnika i stanowi antidotum na nadmierne scentralizowanie struktur podziemnych. / W ramach działań podziemnych dość istotne miejsce zajmują akcje ulotkowe i plakatowe. Znaczenie tego rodzaju akcji upatrywałbym z jednej strony – w możliwości przekazania znacznej liczbie odbiorców jakichś informacji, z drugiej strony – ze względu na swą spektakularność – są one zarówno dla społeczeństwa, jak i dla władz, widomym dowodem istnienia struktur podziemnych. Podbudowują w ten sposób morale społeczeństwa i deprymują przeciwnika. Niemożliwość zaspokojenia potrzeb czytelniczych na drodze rozwoju wydawnictw centralnych stwarza oczywiście poważną lukę w informacji koniecznej dla prowadzenia skoordynowanych działań czy to demonstracyjnych, czy strajkowych. Wydaje się, że lukę taką można by zapełnić poprzez rozwój łączności radiowej i w chwili obecnej działania takie, zmierzające do szerokiej radiofonizacji kraju, należałoby uznać za wysoce pożądane. / Drugi z istotnych kierunków działania – to walka z kolaboracją. Baza społeczna panującego reżimu jest niezwykle wąska i wyjątkowo nieatrakcyjna. Rozszerzenie tej bazy jest jednym z naczelnych zadań,

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
323

[1323] jakie sobie stawia władza. Oczywiste jest, że ludzie muszą z czegoś żyć, muszą gdzieś pracować, muszą się z tą władzą kontaktować. Spowodowanie pełnej “emigracji wewnętrznej” całego społeczeństwa jest niemożliwe. Jednakże musimy pamiętać, że reżim wypowiedział wojnę własnemu narodowi, doprowadził do okupacji kraju przez wojsko, SB, milicję i ZOMO – i kontaktując się z reżimem, kontaktujemy się z okupantem. Współpraca, która przekracza pewne ramy, staje się kolaboracją. Na pewno inaczej wygląda kolaboracja robotnika, majstra czy urzędnika, a inaczej lekarza, dziennikarza, naukowca czy kompozytora. Różny jest również stopień jej szkodliwości. jednakże można mieć ona miejsce bez względu na wykonywany zawód i muszą istnieć bardzo jasne kryteria tej oceny. Każdy akt kolaboracji winien się spotykać ze społecznym potępieniem, tak aby ktoś, kto taką decyzję podejmuje, zdawał sobie sprawę, że ewentualne korzyści materialne czy inne, jakie stąd odniesie, kupuje za cenę społecznej pogardy. / Akcje prowadzone przeciwko kolaborantom niosą w sobie niebezpieczeństwo terroru, którego na pewno należy uniknąć, jednakże prowadzone w formie szerokiej akcji uświadamiania o akcie kolaboracji, nękania kolaboranta metodami stosowanymi w akcji “Wawer” lub w działaniach “małego sabotażu” – stanowią zdrowy odruch społeczny. / Na koniec warto się zatrzymać przy sprawie strajków. Na obecnym etapie podejmowanie strajków w poszczególnych, izolowanych zakładach pracy wydaje się niecelowe, chyba, że stawiają one sobie za cel bądź bardzo ograniczone, jednoznacznie słuszne i łatwe do wypełnienia przez władze cele, bądź też są ograniczone czasowo  i mają charakter strajków protestacyjnych, czy też ostrzegawczych. Jedno jest pewne – muszą być dobrze przygotowane i nieść ze sobą małe ryzyko porażki. W obecnej sytuacji każdy nieudany strajk, bądź strajk. przegrany, budzi wśród ludzi nastroje zwątpienia, rezygnacji- nastroje tak pożądane przez władze. / Mówiąc o generalnym rozstrzygnięciu mam oczywiście na myśli jakąś formę strajku powszechnego. / Niepowodzenie strajku powszechnego w grudniu 1981 roku powoduje, że coraz częściej pojawia się przekonanie o nieskuteczności broni strajkowej. Użycie siły było szokiem dla społeczeństwa, które uległo panice. Dziś wiemy, że właściwie wszystkie strajki na terenie Warszawy były w gruncie rzeczy tłumione przez jedną brygadę ZOMO i faktycznie nic nie stało na przeszkodzie podejmowania strajków w innych zakła-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
324

[1324] dach pracy, czy też wracania do strajku po odejściu sił milicyjnych. Zdając sobie sprawę z taktyki, jaką mogą zastosować władze, jesteśmy w stanie wypracować własną taktykę strajkową taką, aby działania władz okazały się nieskuteczne. / Wybór takiej czy innej formy tego strajku jest oczywiście uzależniony od rozwoju sytuacji i dyskutowanie tego teraz wydaje się przedwczesne. Zresztą może się okazać, że już sama forma organizacyjna, demonstrująca sprawność działania podziemnej “Solidarności”, może stać się dla władz dostateczną presją dla zajęcia bardziej elastycznego stanowiska w stosunku do społecznych postulatów. / Jakie są szanse powodzenia przedstawionej koncepcji działania? W moim przekonaniu znaczne. Ostro zarysowane konflikty wewnątrz władz, prowadzące do ich osłabienia, przeciągający się w kraju i niemożliwy do opanowania stan wrzenia … kryzysem ekonomicznym, przy jednoczesnej presji Zachodu – są tymi elementami, które mogą spowodować zmianę koncepcji radzieckich w odniesieniu do problemu polskiego. Polityczna stabilizacja, nawet przy ograniczeniu ingerencji w sprawy wewnętrzne Polski, może okazać się dla ZSRR dostatecznie atrakcyjną alternatywą w porównaniu z niewygaszalnym konfliktem w środku Europy. / W tych warunkach znajdą się również wśród władz PRL rzecznicy bardziej elastycznej polityki, mogącej doprowadzić do zawarcia trwałego porozumienia społecznego. / Wyłonienie się takiej grupy po stronie ostatecznie – wydawałoby się – skompromitowanych władz nie jest pobożnym życzeniem. Wynika ono po prostu z prawideł gry politycznej. W miarę narastania oporu społeczeństwa u władz będą dojrzewały najrozmaitsze koncepcje rozwiązania konfliktu. System społecznych nacisków, społeczna determinacja, nieuchronność narodowego kataklizmu i jednocześnie realizm i słuszność wysuwanych postulatów winny być tym elementem, który przesunie równowagę na korzyść sił opowiadających się po stronie rozwiązań politycznych. / Zdaję sobie sprawę z trudności psychologicznych przedstawionego programu, ludzi, którzy byliby nawet życie oddać za odzyskanie przez kraj pełnej niezależności, jest wcale niemało. Obecna sytuacja wymaga od nas czego innego, pełnej determinacji i konsekwencji w walce o rozszerzenie marginesu swobód obywatelskich. / Oczywiście naszkicowany tu program działań nie musi zostać wykonany literalnie do końca. Być może czynnikiem, który przesądzi o wszystkim będzie jakiś trudny do przewidze-

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
325

[1325] nia element. Może się nim okazać, na przykład spontanicznie powstały rozszerzający się strajk wywołany tragiczną sytuacją materialną ludności. W każdym jednak wypadku – podjęcie działań organizacyjnych umożliwi Związkowi skorelowanie działań i skierowanie ich we właściwym kierunku. / Na zakończenie chciałbym jeszcze raz wyeksponować myśl, która przyświecała mi przez cały czas pisania niniejszego szkicu. Niezależnie od własnej wygody, nie możemy uznać za normalne życia w kraju, w którym więzieni są najlepsi i najbardziej aktywni obywatele. Walka o ich wolność jest naszym moralnym obowiązkiem i nic nas nie może uwolnić od obowiązku jej podęcia. / 15.III.1982 r. / Zbigniew Romaszewski członek Komisji Krajowej NSZZ “Solidarność” członek Prezydium Zarządu Regionu Mazowsze / // Następnie dużymi literami BIBLIOTEKA TYGODNIKA WOJENNEGO oraz w prostokącie rysunek: kontur, rysowany kreską podobną do drutu kolczastego, tworzący zarys dłoni z palcami ułożonymi w literę V. // #

WIERSZE # //Maszynopis:// ŻEBY PARTIA BYŁA PARTIĄ / 1. Z głębin Azji, z mroków tajgi / Z tiurm odwiecznych, z łagrów czeki, / nasz rodowód, nasz początek, / Ten od Soso, Mao, Berii/, Długi łańcuch egzekucji / Połączonych swojską arią: / Żeby partia, żeby partia, / Żeby partia była partią! // 2. Wtedy, kiedy Lech Wałęsa / Nomenklatur nie szanował / A cham z wiochy Rakowskiemu / Coś bezczelnie postulował, / Wówczas w KC wybuchała / Niezmożona protest-aria:/ Żeby partia, żeby partia / Żeby partia była partią. // 3. Uczył Wiesław czołg wytaczać / Gierek mordę skuć warcholską, / Bierut z grobu salutował / WRONę ZOMO-generalską. / I kto pałę mógł utrzymać, / ten ekstremę walił twardo: / Żeby, partia, żeby partia / Żeby partia była partią. // 4. Aparatu krzepkie dłonie, / Wpisywały na sztandarach / Hasło: “Dacza i cenzura”, / I broniła żłobu wiara, / I ruszało w Polskę ZOMO / Z łomem, gazem i petardą, / Żeby partia, żeby partia, / Żeby partia była partią. // #

FAKTY # Przed 1 maja w Gdańsku rozrzucane były małe karteczki ok. 7×3 cm, z 1-stronnym nadrukiem wykonaną pieczątką gumową w kolorach fioletowym i czerwonym: “Kacyki! 1 maja na spęd”, z tym, że “1 maja” było odbite kolorem czerwonym a 2 ostatnie litery były napisane znakiem rosyjskim “ja”. #

KRONIKA
DZIEŃ 192. 22 VI 1982, s.1
326

[1326] LUDZIE MÓWIĄ # Audycje Radia “S” miał już Poznań i Wrocław. W Krakowie audycja się odbyła. Słyszano ją na jakimś dobrym aparacie. # Demonstrujący w dn. 13.6. we Wrocławiu robotnicy wypuścili wrony z uwiązanymi do łap czerwonymi balonikami. Milicja strzelała do latających w sposób nieskoordynowany ptaków. #

OPINIE # Studencka nielegalna “Gazetka Krakowska” zamieściła informację o liście Zarządu SDPRL w sprawie felietonów Rajcy wcześniej niż Gazeta Krakowska”! #

PRASA # “Życie Warszawy”. – Wywiad z wiceprezesem Wyższego Urzędu Górniczego pt. “Twierdzę, że nie ma rabunkowego wydobycia”. //1. Trudno, żeby wiceprezes tak wysokiego szczebla twierdził coś innego. 2. Tytuł jest wyraźną odpowiedzią na zarzut stawiany przez “antypaństwowe siły”, co oznacza, że bierze się je pod uwagę.// # GK. – Brak kapsli do butelek z powodu braku blachy pociąga za sobą długi łańcuszek skutków na innych polach gospodarki. – Oświadczenie Zarządu Krakowskiego Oddziału SDPRL z 20.6. wyraża ubolewanie z powodu zamieszczenia w GK felietonu Rajcy. Treść oraz intencje tej publikacji mogą zostać odczytane jako naganna próba wywoływania szkodliwego podziału środowiska dziennikarskiego. Felieton nosi znamiona personalnych pretensji i prywatnych animozji. – W jednej z dłuższych publikacji GK radzi – jako antidotum na kryzys – hodować koszy. #

PR # Przegląd prasy. – Bardzo silny atak na St. Zjednoczone, Reagana itd. # Gromyko oświadczył, że 1-stronne zobowiązanie się Związku Radzieckiego do nieużycia jako pierwszy broni nuklearnej zapisze się złotymi zgłoskami w historii ludzkości. //Myśl i styl zupełnie jak za Stalina.// # # #

Share:

Author: KSW

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *